Opowiadanie historii jest stare jak świat

Zanim powstało pismo ludzie przekazywali sobie wiedzę ustnie, m.in. poprzez opowiadanie historii, mitów, bajek. W ten sposób przekazywano wiedzę, tradycję i najważniejsze elementy kultury. Przekazy zawarte w Biblii czy dziełach Homera również były początkowo przekazami ustnymi. Stworzenie pisma było kamieniem milowym. Od tej pory przekazy można było archiwizować na bardziej trwałym niż ludzka pamięć materiale. Zwiększył się też ich zasięg. Dalej każde kolejne medium takie jak radio, telewizja, Internet powiększało możliwości tworzenia przekazu i jego rozpowszechniania.

Nowe możliwości

CC BY-SA Kinnisland/FlickrDziś świat technologii informacyjno-komunikacyjnych stwarza nowe możliwości w tym zakresie. Termin „digital storytelling” oznacza cyfrowe opowiadanie historii. Metoda ta, coraz bardziej znana, ma też szerokie zastosowanie w edukacji. Stąd zainteresowanie nią wielu trenerów, nauczycieli czy osób pracujących z młodzieżą.

Samo opowiedzenie historii jest efektem końcowym dłuższego procesu budowania historii, a wcześniej, zwłaszcza w pracy grupowej, etapu stworzenia bezpiecznej atmosfery, tak aby uczestnicy dzielili się wątkami autobiograficznymi, uruchomienia kreatywnych procesów itd. Jest to cała metodologia z którą osoba chcąca przeprowadzić szkolenie metodą digital storytellingu powinna się zapoznać. Nie będziemy się jednak w tym miejscu nią zajmować. Tekst ten dotyczy aspektów, na które niewiele osób zwraca uwagę, skupiając się bardziej na procesie grupowym. Chodzi o aspekty techniczne.

Kilka porad

1. Po pierwsze sprzęt. Ponieważ nagrany plik audio będzie wykorzystany w historii jego jakość jest bardzo ważna. Nie chodzi o to aby dźwięk był nagrywany wysokiej jakości mikrofonem, dziś każdy smartfon ma odpowiedni dyktafon. Ważne jest natomiast aby stworzyć do nagrania odpowiednie warunki. Powinno się ono odbywać w pustym pomieszczeniu. Gdzieś gdzie jest cicho (raczej nie polecam okien od strony ruchliwej ulicy). Warto wcześniej zrobić próbę po to aby ustawić mikrofon w odpowiedniej odległości. Oczywiście, partie, które wyjdą gorzej, można zawsze dograć jeszcze raz, jednak po pierwsze sklejanie materiału powoduje więcej pracy podczas montażu, po drugie historia zawsze brzmi lepiej opowiadana jednym ciągiem – po prostu jest to bardziej naturalne.

2.Po nagraniu zabieramy się do montowania klipu. Tu również nie trzeba dysponować profesjonalnym oprogramowaniem. Zwykły Windows Movie Maker w zupełności wystarczy. Ważny jest dobór odpowiednich do historii obrazów. Mogą to być prywatne zdjęcia, jak również te znalezione w Internecie. Należy jednak uważać na prawa autorskie. Dlatego polecam Creative Commons gdzie znajdziecie obrazy objęte licencjami prawnymi umożliwiającymi innym kopiowanie i rozpowszechnianie, przy zachowaniu praw autorskich osobistych.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku szukania podkładu muzycznego do historii. Jeśli sami nie komponujecie lub nie posiadacie praw autorskich do konkretnych utworów muzycznych to polecam serwis Jamendo. Tu również możecie legalnie wykorzystywać znajdujące się w bazie utwory, ponieważ są objęte licencjami otwartymi.

3.Jeśli planujecie pokazy filmów należy zatroszczyć się o odpowiednie nagłośnienie. Jest to jednak kwestia zależna od warunków lokalowych osób biorących udział w pokazie itd, nie będę jej więc tu szczegółowo omawiał.

 
Celem cyfrowego opowiadania historii jest przekazanie treści, tak by były one zrozumiałe dla odbiorcy. Cel ten powinien Wam przyświecać w trakcie realizacji całego projektu, również biorąc pod uwagę wszystkie kwestie techniczne.

Autor: Michał Kłopocki
Grafika: CC BY-SA Kennisland